Czekamy w porcie na prom i jest internet, więc uzupełniam brakujące dni.
23-26.12
Od rana czatujemy na jeepneya,zajmujemy miejsca, póżniej przez godzinę pojazd jeżdzi po całej wiosce zbierając głównie bagaże.Wszystko jest pakowane na dach, mamy wątpliwości czy on się nie załamie,bo gówny ciążar to skrzynie z rybami Do zobaczenia Port Barton- świetnie odpoczęliśmy!!.Po 5 godzinach jesteśmy znowu w Puerto Princesa., które wita nas smrodem spalin i hałasem motorów.Śpimy w tym samym hotelu , choć łazienka paskudnie śmierdzi- brak syfonów.
Na drugi dzień jedziemy sobie na plażę White beach, nijak to się ma do Barton, ale zawsze lepiej niż w mieście.
Właściciele hotelu zapraszają na północ na poczęstunek z okazji świąt.Widzieliśmy przez nasze okno , że świnia poszła pod nóż i przetwarzali ją.
Nie wypada odmawiać jak są tacy mili więc idziemy na chwilę.
Na stole króluje świński łeb,ponad to dużo różnych potraw z wieprzowiny, ale nic smacznego.
Najlepszy jest placek z rozgotowanego ryżu- podobno przysmak filipiński.
Następnego dnia lecimy do Manili. a dalej do Cebu. Tam mieliśmy lekko stresującą sytuację
Czekamy na lot do Cebu, ale dwie godziny przed nie wyświetlają go na tablicy, idę się pytać do informacji i okazuje się iż w Manili jest jeszcze drugi terminal, z którego właśnie mamy lot, oddalony od tego na którym jesteśmy o około 15 min by taxi.Jest to dla nas zaskakująca sytuacja , ale jest dość czasu więc bierzemy taksówkę i jedziemy.Gorzej będzie w powrotnej drodze, bo mamy mało czasy na przesiadkę do Bangkoku.
Lecimy teraz liniami AirPhilippines, samolot bardzo duży i wygodny.Niestety niebo całe zachmurzone i prognozy nie przewidują poprawy sytuacji.
W Cebu śpimy w Jasmine pension/ 680p/-jako tako.
Postanawiamy jutro płynąć promem na Bohol i dalej na wyspę Panglao- z nadzieją iż pogoda poprawi się.
Kupujemy bilety na Wizan Express/800p powrotny bilet/
Kochani,Szczesliwych po swietach, wszystkiego naj.. w Nowym Roku. Zdjecia cudne
OdpowiedzUsuńEwa