niedziela, 11 grudnia 2011

PODSUMOWANIE BIRMY

PODSUMOWANIE   BIRMY
Inspiracją podróży po Birmie był kupiony w Polsce album Anny Olej- Birma złota łza.Można powiedzieć iż tytuł oddaje sedno  tego zakątka ziemi.
Jest to kraj bardzo biedny, zacofany, a ludzie żyją w wielu miejscach jak przed wiekami.Chatki bambusowe, zaprzęgi z wołami  i kontrastowo do tego wszędzie złote stupy.W większości ludzie bardzo mili, uśmiechnięci i życzliwi.Niestety Birma  zapełnia się turystami, co zmienia tubylców.W wielu miejscach spotkaliśmy się z szalonymi cenami , nie mającymi nic wspólnego z rzeczywistością.Byliśmy tu ponad trzy tygodnie, uważam iż dwa tygodnie aby zobaczyć ten kraj są wystarczające.
Najciekawsze i najprzyjemniejsze miejsca to : Bagan, Kalaw i jezioro Inle. Po  pewnym czasie stupy ,  monastyry  i Budda / wszędzie takie same / zaczynają nudzić.
Hotele nie najgorszej jakości w granicach 10-20$ za dwójkę.Jedzenie marne, typowe birmańskie całe utopione jest w oleju,jakieś chwasty, zielska dla nas niejadalne.
Podstawa jedzenia to ryż, kluski i jaja.Sa  tez dania  tajskie, chińskie i innych kuchni, ale oceniam iż nie potrafią tego dobrze zrobić.
Po tych trzech tygodniach jesteśmy znużeni  brudem, smrodem palonych śmieci,prymitywizmem , hałasem i niesmacznym jedzeniem.
Pomimo dobrego klimatu owoce  są marnej jakości- banany ziemniaczane, pamelo niesmaczne,mandarynki róznie a jabłka drogie.
Transport bardzo różnej jakości, ale wiele autobusów wygodnych, niestety drogi dopiero są robione/ ręcznie- najczęściej przez kobiety/.Najlepsza droga to Yangun -Mandalay.W sumie nie ma na co wydawać pieniędzy, nasze koszty  na dwie  osoby  to  900$.
Jeżeli mogę porównać dwa pobliskie kraje to bardziej podobał mi się Laos i był spokojniejszy.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz