sobota, 31 grudnia 2011

NOWY ROK

NA  NOWY    ROK   ŻYCZYMY  ZDROWIA ,ŻYCZLIWOŚCI   LUDZKIEJ   I  WSZELKIEJ POMYŚLNOŚCI

ALINA I ROMAN   Z DALEKIEGO CEBU NA FILIPINACH
Cebu


To nasz hotel-oczywiście zart


Dekoracje Cebu na Nowy Rok


Tym ludziom jest wszystko jedno który to rok


Fajerwerki na powitanie Nowego Roku


jw


jw


U nas juz Nowy Rok
Posted by Picasa

Nurkowanie

Wczoraj poznałam  małżeństwo Polaków mieszkających ponad 40lat  w Niemczech.-Halina i Damian.Opowiadali iż dwa razy w roku jeżdżą na nurkowania w różne piękne miejsca na świecie , przypomnieli mi trochę praktycznych  umiejętności nurkowych i polecili dobremu masterowi-Berirmu żeby się mną zaopiekował ze względu na długą przerwę w nurkowaniu.
Ruszamy  koło 9.30, pogoda nieszczególna, całą noc padało.Wszystkie osoby na łodzi to Niemcy, część jedzie na snorkeling, a  grupa nurkowa to 5 osób +Beri.
Przed nurkowaniem Beri przypomina mi jeszcze znaki sygnalizacyjne ,ubieramy się i hop do wody.Beri jak obiecał na tym pierwszym nurkowaniu cały czas mnie właściwie trzyma, no i dobrze bo dostałam jacket z wadliwym automatem do spuszczanie powietrza i ciągle wypycha mnie do góry- ale przy nim czuję się zupełnie bezpiecznie i właściwie nurkowanie przebiega bezproblemowo.Ryb nie ma zbyt dużo ale są różnorodne i bardzo kolorowe, cała atrakcje to bardzo bogata rafa.Prawie pod koniec wypatrzyłam żółwia- to dla mnie nowość.Jest super, znowu odżyły wspaniałe wrażenia  przebogatych ogrodów podwodnych.
Bałam się trochę wyjścia, ale zdejmujemy jackety w wodzie i odbiera je załoga- dla mnie jest to kolosalna ulga, bo w Egipcie przy nurkowaniu z polską firmą musiałam się przy falach drapać na łódkę z całym sprzętem.Leje jak z cebra, godzina odpoczynku i następne nurkowanie.
Początkowo jestem w parze z Berim , ale jedna dziewczyna wypada od razu i płynę  póżniej z jej partnerem, teraz już samodzielnie, 0 stresu- jest dobrze.
Tym razem Beri pokazuje nam żółwia i wypatruje jakąś bardzo rzadką rybkę niewielkich rozmiarów w kształcie smoka.
Stare nawyki jednak zostają, oddycham równo, spokojnie , tak że tlenu mam dużo do końca .Jestem bardzo zadowolona z nurkowań.
Jutro rano na prom do Cebu,/ spędzimy tam  Sylwestra/, a póżniej 2.01 lecimy do Manili i dalej do Bangkoku  , powoli nasz podróż dobiega końca.
Ala wyrusza na nurkowanie


Troszkę z pod wody


j.w
Posted by Picasa
Tarsier w swoim domku


Dzień przesypiają


Jeden się nam przyglądał


Śpioch
Posted by Picasa
Czekoladowe wzgórza


j.w


bez komentarza


j.w


j.w


W kolorze czekolady


j.w
Posted by Picasa

piątek, 30 grudnia 2011

Rozgwiazda w swoim naturalnym środowisku


Na plazy


Jak widać


I od spodu
Posted by Picasa
Alona beach


j.w


j.w


Cząstki rafy koralowej wyrzucone na brzeg


Tak tez mozna


j.w


j.w
Posted by Picasa

Bohol i wyspa Panglao

Od rana pada, kupujemy bilet na prom do Tagbilaran na Bohol/ 800 powrotny/.Niestety  wyruszamy dopiero o 14. Na miejscu jesteśmy o 16.Postanawiamy jechać na zachwalaną Alona beach na małej wyspie Panglao- ma ona połączenie lądowe z Boholem.Jedziemy taxi za 300p.Okazuje się że nie jest łatwo o nocleg , jest już póżno i cały czas deszcz, więc łapiemy co jest możliwe za 1200 niestety.Warunki nawet znośne, ale w pobliżu znowu ładują butle do nurkowania i  dwie cipki prowadzące te pokoje od rana puszczają głośno   ryczący  telewizor. Po rozglądnięciu się w okolicy miny nam rzedną, zachwalana Alona beach jest pełna ludzi , stragany, knajpki- czysta komercja - nie tego szukaliśmy.Plaża co prawda ładna ,ale  po bokach pełno śmieci.Nijak to się ma do  czyściutkiego  Port Barton.
Przenosimy się do resortu Kalipayan- spokój , cisza, eleganckie pokoje, basen- no ale niestety 2000p- na koniec zaszalejemy.
Jedzenie w knajpach drogie.Wszędzie  namawiają na wycieczki, a to łodzią , a to na motorach. Planuję wybrać się zobaczyć niedalekie czekoladowe wzgórza  i tarsiery.
Motocykliści za całą trasę 8 godzinną  liczą po utargowaniu 800  za motor. Więc  organizuje to inaczej , jedziemy na motorze do Tagbilaran na terminal jeepney i łapiemy pojazd w kierunku Carmen- przed tą miejscowością są czekoladowe wzgórza. Droga jest bardzo piękna przez dziewiczą dżunglę, po drodze mijamy miejscowość Loboc- wygląda bardzo czysto i przyjażnie- żałuję iż nie przyjechaliśmy tu zamiast na Alona.Po drodze zagadnięty Filipińczyk pokazuje mi gdzie są tarsiery - jest to miejscowość BonBon, zaglądniemy tam w powrotnej drodze.
Czekoladowe wzgórza  są to naturalne formacje powstałe w wyniku działania wiatru i deszczu- są bardzo malownicze, a nazwa ich wzięła sią stąd iz w porze suchej gdy odsłania się ziemia mają kolor czekolady./ wstęp 50p/
Wracamy znowu jeepneyem, tym razem trafiamy na szaleńca, jedzie jak na rajdzie.Wysiadka w BonBon.-jest to teren ochrony tarsierów.Tarsiery są to podobno najmniejsze małpki z charakterystycznymi olbrzymimi i wytrzeszczonymi  oczyma.Zwierzaki te są aktywne w nocy, teraz w dzień siedzą skulone na gałęziach lub śpią.
Trudno zrobić dobre zdjęcie , bo nie można zbliżać się zbyt blisko i oczywiście jest zakaz używania lampy błyskowej.
W Tagbilaran robimy jeszcze zakupy w niedalekim  centrum handlowym.Powrót tricyklem, bo nie możemy nic innego znależć/ 300p/
Bilet powrotny na prom mamy na 31.12/ 1.01 nie pływają/ , tak że zostały nam dwa dni. Postanawiam jutro jechać na nurkowanie/ 3000p dwa nurkowania- w tym wstęp na wyspy gdzie się nurkuje/. Denerwuję się trochę bo mam przerwę ponad 5 lat.
Załadunek ryb na jeepneya w Port Barton


Na stół wigilijny padła świnia


Przygotowanie kolacji świątecznej- widok z naszego okna


Stół wigilijny-nieostre ale daje obraz


jw


Filipiny z pokładu samolotu-przelot na Bohol


jw


Jedna z tysięcy wysepek
Posted by Picasa

niedziela, 25 grudnia 2011

Jeszcze raz koguty- kazdy ma swój domek i wybieg


Wycieczka w dzungli


Kierowca jeepneya


Uwaga na jeepneyu- opinie o pracy kierowcy mozna kierować pod numer.......
Posted by Picasa