NA NOWY ROK ŻYCZYMY ZDROWIA ,ŻYCZLIWOŚCI LUDZKIEJ I WSZELKIEJ POMYŚLNOŚCI
ALINA I ROMAN Z DALEKIEGO CEBU NA FILIPINACH
Jak co roku na jesieni udajemy się w trzymiesięczną podróż.Tym razem będzie to Nepal , Birma , Tajlandia i Filipiny. W Nepalu udajemy się na treking w rzadko odwiedzany przez turystów rejon Dolpo/ zachodni Nepal/. Następnie około 25 dni będziemy w rządzonej przez juntę Birmie. Pozostały czas spędzimy raczej wypoczynkowo w Tajlandii i na Filipinach. Wylatujemy 9 pażdziernika, powrót 10 stycznia.
sobota, 31 grudnia 2011
Nurkowanie
Wczoraj poznałam małżeństwo Polaków mieszkających ponad 40lat w Niemczech.-Halina i Damian.Opowiadali iż dwa razy w roku jeżdżą na nurkowania w różne piękne miejsca na świecie , przypomnieli mi trochę praktycznych umiejętności nurkowych i polecili dobremu masterowi-Berirmu żeby się mną zaopiekował ze względu na długą przerwę w nurkowaniu.
Ruszamy koło 9.30, pogoda nieszczególna, całą noc padało.Wszystkie osoby na łodzi to Niemcy, część jedzie na snorkeling, a grupa nurkowa to 5 osób +Beri.
Przed nurkowaniem Beri przypomina mi jeszcze znaki sygnalizacyjne ,ubieramy się i hop do wody.Beri jak obiecał na tym pierwszym nurkowaniu cały czas mnie właściwie trzyma, no i dobrze bo dostałam jacket z wadliwym automatem do spuszczanie powietrza i ciągle wypycha mnie do góry- ale przy nim czuję się zupełnie bezpiecznie i właściwie nurkowanie przebiega bezproblemowo.Ryb nie ma zbyt dużo ale są różnorodne i bardzo kolorowe, cała atrakcje to bardzo bogata rafa.Prawie pod koniec wypatrzyłam żółwia- to dla mnie nowość.Jest super, znowu odżyły wspaniałe wrażenia przebogatych ogrodów podwodnych.
Bałam się trochę wyjścia, ale zdejmujemy jackety w wodzie i odbiera je załoga- dla mnie jest to kolosalna ulga, bo w Egipcie przy nurkowaniu z polską firmą musiałam się przy falach drapać na łódkę z całym sprzętem.Leje jak z cebra, godzina odpoczynku i następne nurkowanie.
Początkowo jestem w parze z Berim , ale jedna dziewczyna wypada od razu i płynę póżniej z jej partnerem, teraz już samodzielnie, 0 stresu- jest dobrze.
Tym razem Beri pokazuje nam żółwia i wypatruje jakąś bardzo rzadką rybkę niewielkich rozmiarów w kształcie smoka.
Stare nawyki jednak zostają, oddycham równo, spokojnie , tak że tlenu mam dużo do końca .Jestem bardzo zadowolona z nurkowań.
Jutro rano na prom do Cebu,/ spędzimy tam Sylwestra/, a póżniej 2.01 lecimy do Manili i dalej do Bangkoku , powoli nasz podróż dobiega końca.
Ruszamy koło 9.30, pogoda nieszczególna, całą noc padało.Wszystkie osoby na łodzi to Niemcy, część jedzie na snorkeling, a grupa nurkowa to 5 osób +Beri.
Przed nurkowaniem Beri przypomina mi jeszcze znaki sygnalizacyjne ,ubieramy się i hop do wody.Beri jak obiecał na tym pierwszym nurkowaniu cały czas mnie właściwie trzyma, no i dobrze bo dostałam jacket z wadliwym automatem do spuszczanie powietrza i ciągle wypycha mnie do góry- ale przy nim czuję się zupełnie bezpiecznie i właściwie nurkowanie przebiega bezproblemowo.Ryb nie ma zbyt dużo ale są różnorodne i bardzo kolorowe, cała atrakcje to bardzo bogata rafa.Prawie pod koniec wypatrzyłam żółwia- to dla mnie nowość.Jest super, znowu odżyły wspaniałe wrażenia przebogatych ogrodów podwodnych.
Bałam się trochę wyjścia, ale zdejmujemy jackety w wodzie i odbiera je załoga- dla mnie jest to kolosalna ulga, bo w Egipcie przy nurkowaniu z polską firmą musiałam się przy falach drapać na łódkę z całym sprzętem.Leje jak z cebra, godzina odpoczynku i następne nurkowanie.
Początkowo jestem w parze z Berim , ale jedna dziewczyna wypada od razu i płynę póżniej z jej partnerem, teraz już samodzielnie, 0 stresu- jest dobrze.
Tym razem Beri pokazuje nam żółwia i wypatruje jakąś bardzo rzadką rybkę niewielkich rozmiarów w kształcie smoka.
Stare nawyki jednak zostają, oddycham równo, spokojnie , tak że tlenu mam dużo do końca .Jestem bardzo zadowolona z nurkowań.
Jutro rano na prom do Cebu,/ spędzimy tam Sylwestra/, a póżniej 2.01 lecimy do Manili i dalej do Bangkoku , powoli nasz podróż dobiega końca.
piątek, 30 grudnia 2011
Bohol i wyspa Panglao
Od rana pada, kupujemy bilet na prom do Tagbilaran na Bohol/ 800 powrotny/.Niestety wyruszamy dopiero o 14. Na miejscu jesteśmy o 16.Postanawiamy jechać na zachwalaną Alona beach na małej wyspie Panglao- ma ona połączenie lądowe z Boholem.Jedziemy taxi za 300p.Okazuje się że nie jest łatwo o nocleg , jest już póżno i cały czas deszcz, więc łapiemy co jest możliwe za 1200 niestety.Warunki nawet znośne, ale w pobliżu znowu ładują butle do nurkowania i dwie cipki prowadzące te pokoje od rana puszczają głośno ryczący telewizor. Po rozglądnięciu się w okolicy miny nam rzedną, zachwalana Alona beach jest pełna ludzi , stragany, knajpki- czysta komercja - nie tego szukaliśmy.Plaża co prawda ładna ,ale po bokach pełno śmieci.Nijak to się ma do czyściutkiego Port Barton.
Przenosimy się do resortu Kalipayan- spokój , cisza, eleganckie pokoje, basen- no ale niestety 2000p- na koniec zaszalejemy.
Jedzenie w knajpach drogie.Wszędzie namawiają na wycieczki, a to łodzią , a to na motorach. Planuję wybrać się zobaczyć niedalekie czekoladowe wzgórza i tarsiery.
Motocykliści za całą trasę 8 godzinną liczą po utargowaniu 800 za motor. Więc organizuje to inaczej , jedziemy na motorze do Tagbilaran na terminal jeepney i łapiemy pojazd w kierunku Carmen- przed tą miejscowością są czekoladowe wzgórza. Droga jest bardzo piękna przez dziewiczą dżunglę, po drodze mijamy miejscowość Loboc- wygląda bardzo czysto i przyjażnie- żałuję iż nie przyjechaliśmy tu zamiast na Alona.Po drodze zagadnięty Filipińczyk pokazuje mi gdzie są tarsiery - jest to miejscowość BonBon, zaglądniemy tam w powrotnej drodze.
Czekoladowe wzgórza są to naturalne formacje powstałe w wyniku działania wiatru i deszczu- są bardzo malownicze, a nazwa ich wzięła sią stąd iz w porze suchej gdy odsłania się ziemia mają kolor czekolady./ wstęp 50p/
Wracamy znowu jeepneyem, tym razem trafiamy na szaleńca, jedzie jak na rajdzie.Wysiadka w BonBon.-jest to teren ochrony tarsierów.Tarsiery są to podobno najmniejsze małpki z charakterystycznymi olbrzymimi i wytrzeszczonymi oczyma.Zwierzaki te są aktywne w nocy, teraz w dzień siedzą skulone na gałęziach lub śpią.
Trudno zrobić dobre zdjęcie , bo nie można zbliżać się zbyt blisko i oczywiście jest zakaz używania lampy błyskowej.
W Tagbilaran robimy jeszcze zakupy w niedalekim centrum handlowym.Powrót tricyklem, bo nie możemy nic innego znależć/ 300p/
Bilet powrotny na prom mamy na 31.12/ 1.01 nie pływają/ , tak że zostały nam dwa dni. Postanawiam jutro jechać na nurkowanie/ 3000p dwa nurkowania- w tym wstęp na wyspy gdzie się nurkuje/. Denerwuję się trochę bo mam przerwę ponad 5 lat.
Przenosimy się do resortu Kalipayan- spokój , cisza, eleganckie pokoje, basen- no ale niestety 2000p- na koniec zaszalejemy.
Jedzenie w knajpach drogie.Wszędzie namawiają na wycieczki, a to łodzią , a to na motorach. Planuję wybrać się zobaczyć niedalekie czekoladowe wzgórza i tarsiery.
Motocykliści za całą trasę 8 godzinną liczą po utargowaniu 800 za motor. Więc organizuje to inaczej , jedziemy na motorze do Tagbilaran na terminal jeepney i łapiemy pojazd w kierunku Carmen- przed tą miejscowością są czekoladowe wzgórza. Droga jest bardzo piękna przez dziewiczą dżunglę, po drodze mijamy miejscowość Loboc- wygląda bardzo czysto i przyjażnie- żałuję iż nie przyjechaliśmy tu zamiast na Alona.Po drodze zagadnięty Filipińczyk pokazuje mi gdzie są tarsiery - jest to miejscowość BonBon, zaglądniemy tam w powrotnej drodze.
Czekoladowe wzgórza są to naturalne formacje powstałe w wyniku działania wiatru i deszczu- są bardzo malownicze, a nazwa ich wzięła sią stąd iz w porze suchej gdy odsłania się ziemia mają kolor czekolady./ wstęp 50p/
Wracamy znowu jeepneyem, tym razem trafiamy na szaleńca, jedzie jak na rajdzie.Wysiadka w BonBon.-jest to teren ochrony tarsierów.Tarsiery są to podobno najmniejsze małpki z charakterystycznymi olbrzymimi i wytrzeszczonymi oczyma.Zwierzaki te są aktywne w nocy, teraz w dzień siedzą skulone na gałęziach lub śpią.
Trudno zrobić dobre zdjęcie , bo nie można zbliżać się zbyt blisko i oczywiście jest zakaz używania lampy błyskowej.
W Tagbilaran robimy jeszcze zakupy w niedalekim centrum handlowym.Powrót tricyklem, bo nie możemy nic innego znależć/ 300p/
Bilet powrotny na prom mamy na 31.12/ 1.01 nie pływają/ , tak że zostały nam dwa dni. Postanawiam jutro jechać na nurkowanie/ 3000p dwa nurkowania- w tym wstęp na wyspy gdzie się nurkuje/. Denerwuję się trochę bo mam przerwę ponad 5 lat.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
