17-19.12
Ostatecznie śpimy w Elsa's beach resort.Dookoła domków jest piękny kolorowy ogród z egzotycznymi roślinami , jakie u nas widuje się w doniczkach.
W każdym ośrodku przy plaży jest restauracja, ale ceny maja wysokie, znajdujemy sobie lokalną knajpkę, gdzie można zjeść za niewielkie pieniądze. Z Romkiem znowu jest problem bo nie bardzo chce jeść filipińskiego jedzenia.Jego ulubiony kurczak niestety podziabany jest na maleńkie kawałeczki.Ja zawsze coś dla siebie znajdę- no ale na okrągło wcinamy ryż.Owoce są dość drogie oprócz bananów, które tu rosną.Wioska ma parę ulic na krzyż, ale jest spokojnie , czysto i bardzo sympatycznie.Pogoda nie bardzo sprzyja, bo od czasu do czasu popaduje, ale jak powiedział jeden Kanadyjczyk- lepsze to niż zima.
Cały czas jest tak ciepło iż nawet w deszczu można się kąpać.Po prostu odpoczywamy, w Tajlandii zdobyliśmy dwie nowe książki , więc się nie nudzimy.
Z 17 na 18 całą noc lał deszcz. 19 jest trochę lepsza pogoda więc decydujemy się na wycieczkę banką/ łódż z pływakami/ po okolicznych wyspach + snorkeling/1000p/. W okolicy jest mnóstwo maleńkich w większości niezamieszkałych wysp, widzieliśmy nawet jedną prywatną- była ogrodzona.
Naprawdę raj na ziemi.Go Go/właściciel łodzi/ pokazuje trzy miejsca do snorkelingu. Wszystkie bardzo ciekawe. Koralowce są bardzo blisko pod powierzchnią wody.Ryb jest niewiele, główna artrakcja to przepiękne koralowce.Grzyby, buły,krzewy wszystko jak z niesamowitej bajki.Zastanawiam się nad nurkowaniem- pakiet dwu nurkowań kosztuje 2800/około 180zł/.
Z wysp przywieżliśmy sterty muszli- może zrobimy z nich lampy- ale musimy pilnować limitu bagażu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz