piątek, 23 grudnia 2011

Port Barton cd.

20-22.12
Zmieniamy knajpkę, bo w naszej właściwie nie ma się czym najeść.Chodzimy do Bamboo house.Mają tam duży zbiór muszli i wszystko wykonane jest z bambusa.
Dowiaduję się o jeepneja do Puerto Princesa, bo w planie było żebyśmy jechali 24  , ale to już są święta i nie jeżdzi, więc przekładamy odjazd na 23.
Wynajmuję jeszcze raz łódkę na wyspy i snoorkeling.Romek nie chce płynąć.Umawiam się z  facetem z sąsiedniego domku, ale rano nie mogę go dobudzić więc płynę sama.Pogoda tym razem przepiękna. Pierwsze miejsce to "akwarium"- rzeczywiście jest cała kolekcja ryb.Kolorowe, duże ,małe , maleńkie, pływam w całych ławicach.
W kratkę , w paski,tęczowe, wydmuszki, płaskie, żółte, niebieski i czarne.Pływają między koralowcami i obgryzają je.
Następne miejsca  to znowu koralowce, chyba ze dwadzieścia odmian.Talerze metrowej średnicy, płaskie z wypustkami, lejkowate,bouldery, krzaczaste małe i duże.
Kolory od zielonych przez niebieskie, szare i wszystkie ich odcienie.W wielkich bulach pełno jest  ślimaków o pofalowanych brzegach , które jak coś złapią swoimi pofalowanymi szczękami to nie wypuszczą.W jednym miejscu jest bardzo dużo stworów podobnych do jeżowców ale  z igłami długości do 50cm- jak wielkie szczoty.
Widoki niesamowite jak rajskie ogrody.Woda jest tak przejrzysta że robię  trochę zdjęć koralowców znad wody.
Póżniej zawijamy na Paradise island, jest to niewielka wysepka na której żyje jedna rodzina Filipińczyków. Jest tylko młoda mama z synkiem.Z rozmowy z nią  dowiaduję się  że dzierżawią tę wyspę,/ płacimy za wstęp 50p/, wodę trzeba tu dowozić w kontenerach- bo brak słodkiej, jedzą głównie ryby.A mąż poluje z kuszą na duże okazy ryb na głębokościach  30 czasami 40m, nurkując bez tlenu. Jest jakiś specjalny rodzaj ryb , za które płacą w Princesie do 5tys peso za kg/ gdzieś 100$/.
Tak że paradise może nie jest taki słodki, ale miejsce przepiękne.Wycieczka bardzo udana- ale się spiekłam, szczególnie plecy przy snorkelingu.
Wczoraj był piękny zachód słońca, dziś także.Rozmawiałam z driverem łodki, mówi że 5 miesiecy/ czerwiec-pażdziernik/ Port Barton jest odcięty od świata- pora deszczowa, leje wtedy dzień i noc i droga gruntowa jest nieprzejezdna.Dostać można  się  wtedy tylko łodziami.
Jutro ostatni dzień tutaj i wracamy do Puerto Princesa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz