niedziela, 11 grudnia 2011

Jezioro Inle

24-25.11
O 6.30 wyruszamy z przystani/łódka za 15tys/.Zaczynamy od wschodu słońca, póżniej pływający targ i market na lądzie/targi przenoszą się w pięciodniowym cyklu z wioski do wioski, aby ułatwić życie mieszkańcom./.Jezioro jest bardzo rozległe ma 22km długości i 11 szerokości, w bok odchodzi wiele kanałów.Na podmokłych brzegach i na samym jeziorze jest mnóstwo wiosek/około 17 na jeziorze/ z domami na palach.Jezioro i okolice zamieszkuje ok 100tys osób.Każda wioska specjalizuje się w innej produkcji.Rybacy  w charakterystyczny dla tego miejsca sposób wiosłują za pomocą nogi , ponieważ ręce mają zajęte zarzucaniem lub wyławianiem sieci.Odwiedzamy świątynię położoną daleko od jeziora, do której docieramy kanałem.
Dookoła niej jest dużo maleńkich stup, wiele jeszcze zniszczonych inne w  rekonstrukcji.Docieramy też do pagody skaczących kotów. Mnisi aby przyciągnąć turystów nauczyli koty przeskakiwać przez obręcz.Ludzie są bardo mili i wszyscy nas pozdrawiają, co odwzajemniamy oczywiście.Kończymy zachodem słońca i kupujemy od rybaka 10 ryb za 2000kiat.Postanawiamy zrobic ucztę w hotelowej kuchni.Dostajemy zgodę na skorzystanie z kuchni bez problemu, smażymy ryby, do tego warzywa +kupiony z restauracji ryż.  Super wyżerka.Ciekawy i piękny dzień.
Następny dzień luzacki, wgrywamy zdjęcia, czytamy i krótki spacer.Kupuję w hotelu na 27 bilety do Bago/16tys od osoby

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz