niedziela, 4 grudnia 2011

Pętla do jeziora Phoksundo

23-24.10
Śpimy niedaleko Tarakotu, tu zacznie się nasz pętla wokół jeziora Phoksundo.Pojawiają sie znowu problemy z tragarzami.Son odesłał muły/ była bardzo długa rozmowa z Niru - właścicielem agencji i chyba chodzi  o cięcie kosztów/.Było 6 mułów , teraz nie jest ich tak dużo potrzebne- bo jedzenia ubywa.Son szuka innych tragarzy lub mniejszej ilosci osłów czy mułów.Wg jego relacji nie może nic znależć, wg nas słabo szuka.Tracimy tu jeden dzień.Robimy pranie i  czytamy , grzejąc sie na słońcu
Myślałam że nasz treking tu się skończy z powodu tych problemów, ale Son podejmuje decyzją że idą bez dodatkowych tragarzy- dla nas jest to niewyobrażalne. Jest ich tylko 5- ale i dla nas okarze sie przykre w konsekwencji.Oceniamy całą sytuację jako kompletnie złą organizację trekingu- trudno nam powiedzeć czy jest to wina Niru czy Sona.My zapłaciliśmy ustalona kwotę za treking , a cały czas jest stress z organizacją, no i szkoda nam tych ludzi że maja tyle nosić.
Następnego dnia ruszamy wcześnie, nasza piątka tragaży  ładuje na siebie cały bagaż, który przedtem niosły muły, aż żal na to patrzeć.,  niosą chyba po 40kg.
Idziemy doliną  rzeczną  najpierw  Beri póżniej Tarap Khola.Po drodze obserwujemy duże stado małp.Dochodzimy do  punktu  kontroli permitów.
Wkraczamy w piękną dolinę rzeczną, najpierw do góry a póżniej bardzo  stromym brzegiem.Natrafiamy na bardzo strome osuwisko, nie wiemy czy pójdziemy dalej, czekamy na przewodnika.Okazuje się iż można to  jakość obejść górą ,choć wydawało się to niemożliwe. Zadziwiające jak Nepalczycy mają zdolność  chodzenia po tych stromych górach z ciężarami niewyobrażalnymi dla Europejczyka.
Śpimy nad rzeką w pięknym miejscu, palimy ognisko.Niebo wygwieżdżone jak tylko może być w Nepalu, wysokośc 3140

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz