poniedziałek, 5 grudnia 2011

Druga przełęcz

29-31.10
Znowu -7st rano.Spaliśmy z termoforami , ubrani we wszystko co mamy.Son i Santos byli już na przełęczy- zaniesli część ładunku, podobno widzieli ślady śnieżnej pantery.Wychodzimy na trasę około 10. Na tych wysokościach idziemy bardzo wolno, krok za krokiem.Romek na duże trudności- nie może wyregulować oddech,/ zarzeka się iż nigdy więcej nie przyjedzie w Himalaje/ mnie idzie się dość dobrze.Jest trochę śniegu i rzeczywiście odnajduję trochę śladów jakiegoś zwierzęcia, ale trudno powiedzieć co to było.Na przełęczy jesteśmy koło 12, strasznie wieje.Podziwianie widoków, gratulacje z wejścia, fotki  i na dół.Wytracamy szybko wysokość.
Miejsce biwaku już na 3800. Zdecydowanie cieplej, jest nareszcie jakaś roślinność po paru dniach prawie pustynnych.Jest super- pokonaliśmy największe trudności.
Son wypatrzył na stoku stado jeleni.
Rano niestety jeszcze -5st w namiocie.

1 komentarz:

  1. Romciu,
    współczuję Ci biedaku,ale gratuluję-dałeś rady
    i to jest OK!
    Trzymaj się -pozdr.Jasiek

    OdpowiedzUsuń