19-20.10
Znowu do góry. Przechodzimy przez maleńką wioskę, młoda Nepalka koniecznie chce porozmawiać po angielsku,przystajemy z nią parę minut. Wszędzie haszysz.
Dochodzimy na przełęcz- 3250., z której są piękne widoki na ośnieżone szczyty.Śpimy w miejscowości Dhule.Jest to rejon gdzie można polować podobno są "błękitne owce", jelenie , lamparty , dzikie świnie.Ludzie tu mieszkający są przewodnikami dla myśliwych i sami polują. Podobno zezwolenie na zabicie jednej sztuki zwierzęcia kosztuje 3000$. Nasz kucharz wymyśla super jedzenie, nie możemy nadziwić się jak on to robi w tak prymitywnych warunkach.Pierożki mo-mo. samozy,różne zawijane pierożki smażone na oleju,surówki warzywne i na deser zazwyczaj owoce z puszki.
W nocy zimo- woda zamarznięta.
Wchodzimy znowu na przełęcz 3900 i na dół do doliny rzecznej i cały dzień jej wysokim brzegiem- jest bardzo pięknie. Romek ma problemy z oddychaniem i szybko traci siły na podejściach.Biwak mamy nad rzeką Seng Khola./3800/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz