Ostatnie dni przed powrotem do Polski spędzamy w Bangkoku.Wylatujemy stąd 7.01 do Delhi i dalej po jednym dniu przerwy 9.01 przez Moskwę do Warszawy.
Mieszkamy w dzielnicy blisko Khao San , jest tu dużo hoteli, knajpek, wymiana pieniędzy, agencje turystyczne , agencje masaży , krawcy i wszystko co jeszcze białasom potrzeba do wygodnego egzystowania.
Ja objadam sie cały czas wspaniałym tajskim jedzeniem , dla Romka jest ono zbyt ostre, ale dziś skusił się też na zupę z mleczkiem kokosowym.Będzie mi tego brakowało, wychodzi się na ulicę kupuje obranego ananasa, czy papaje lub mango , świeżo wyciskane soki owocowe, sałatkę z papaji i krewetek i juz człowiek najedzony. Wszystko świeże i lekko strawne , mimo że robione pod płotem na ulicy.
Jest tu pełno głownie młodych oryginałów, większość wytatuowanych i z różnymi dziwnymi fryzurami.
Ale klimat jest fajny i przyjazny , wszyscy wyluzowani.
Włóczyliśmy się trochę po dzielnicy chińskiej , do której dostaliśmy się tramwajem wodnym.
A dziś oglądaliśmy jeszcze trochę zabytków , poruszając się tuk-tukiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz