Dwóch tragarzy wróciło do Kathmandu- podobno z powodu problemów żołądkowych.Som wynajmuje kilka osłów
.Na razie jeszcze cały czas ciepło, dziś najciekawszym elementem był piękny dziewiczy las, pełen porośniętych mchem drzew, szliśmy jak w krainie baśni i trolli.Wchodzimy na pierwszą przełęcz Jaljala / 3400m/.Niestety są dalsze kłopoty z tragarzami, przychodzą po nas około 2 godzin.W tym czasie na przełęczy robi się bardzo zimno i marzniemy , bo nie ma naszych plecaków. Som z Himem rozpalają ognisko przy , którym się wszyscy grzejemy.W nocy jest -2st.Rano następnego dnia niespodzianka- piękna widoczność i ukazują się ośnieżone szczyty- Daulagiri, Gulja Himal,Annapurna i Nilgiris. .Idziemy dziś przez spalone lasy i opuszczone osady- podobno ludzie żyją tu w sezonie letnim.
Lunch nad potokiem.Docieramy do miejscowości Dhorpatan.W wiosce kupujemy maleńkie jabłuszka.Zeszliśmy znowu na dół/2750/.
witajcie kochani, cieple majtasy by sie wam przydaly, u nas juz oznaki zimy, caluski i pozdrowienia
OdpowiedzUsuńCześć Wam,
OdpowiedzUsuńwidzę z opisu że kłopoty z tragarzami to już
standart w Waszych himalajskich eskapadach:)
Ale nie ma tego złego coby na dobre nie wyszło.
Kurcze że mnie tak w tym roku udupiło zdrowie!
Eh,połaziło by się po tych nepalskich scieżkach,
przegryzło ciapata zagryzło jakimiś momo i zapiło
Everest Whisky-marzenia?!
No,zwiedzajcie i powodzenia na dalszą trasę
Pozdr.Jasiek